Dziś postaram się przybliżyć Wam temat nagrywania wokali za pomocą mikrofonu dynamicznego i pojemnościowego, oraz samo przygotowanie do nagrywania - czyli sprawy techniczne.
Mikrofon dynamiczny
Te mikrofony pozwalają prawie zawsze na uzyskanie przyzwoitego dołu. Ten typ polecam osobom które nie mogą przeznaczyć zbyt dużo pieniędzy na zakup mikrofonu - bo nawet tani zawsze do czegoś się nadaje, jakoś siedzi w miksie, wszystko dość stonowane. O ile dół jest raczej od razu dobry, to w górze bywa skromniej. Po takim mikrofonie nie należy spodziewać się oszałamiającego hi-fi, może braknąć klarowności, prezencji, co mogłoby objawiać się np. tym, że trudniej zrozumieć słowa wokalisty, kiedy ślad ostatecznie trafi do miksu. Dość bezobsługowy - nie trzeba na niego zbytnio uważać, działa dla dowolnie głośnych źródeł. Ewentualnie, źródło dźwięku może być za ciche, a wtedy zaczyna się walka z szumami w tle. Popfilter nie jest obowiązkowy, bo mikrofon w pewnym stopniu usuwa głoski wybuchowe wbudowaną w koszu gąbką - ale mimo to warto filtra używać dla lepszych efektów.Wielkomembranowy mikrofon pojemnościowy LDC (large diaphragm condenser)
Polecam go osobom które mają już odłożone "trochę" pieniędzy oraz wiedzą, czego potrzebują. Zły mikrofon pojemnościowy będzie dawał "syntetyczne", przesycone wysokim, syczącym pasmem brzmienie, od którego może rozboleć głowa (tak jakby na dźwięk była nałożona tona exciter'a itd.). Ogólnie problem mikrofonu pojemnościowego bywa zwykle odwrotny od dynamicznego - może spotkać Cię brak niskich tonów, nadmiar wysokich, nieprzyjemne głoski syczące których jest szczególnie dużo w naszym języku - są dość kłopotliwe do naprawienia - o tym będzie później. "Pojemnik" może uwypuklać różnego rodzaju wady wokalne, które nie pojawiłyby się w ogóle na mikrofonie dynamicznym, a nawet nie są do zauważenia w śpiewie słuchanym na żywo (!). Stosowanie popfiltra (filtra głosek wybuchowych) jest prawie obowiązkowe, ale zaznaczam, że są ludzie, którzy promują śpiewanie bez! Wyeliminowanie "plucia" odbywa się dzięki dobrze rozwiniętej technice wokalnej, choć do tego trzeba być naprawdę wybitnie klasowym śpiewakiem. Myślę, że kupno mikrofonu pojemnościowego wielkomembranowego mając mniej niż 500zł będzie delikatnie mówiąc ryzykowne - a ta sama kwota przy półce z mikrofonami dynamicznymi daje już świetne możliwości. Pamiętaj, że mikrofon pojemnościowy wymaga zasilania phantom - czy Twój interface je ma?Czy potrzebuję preampu, miksera?
Jeżeli nie masz wejścia z zasilaniem phantom, w celu korzystania z mikrofonu pojemnościowego, trzeba będzie dokupić zasilacz phantom, lub preamp. To zadanie bardzo dobrze wypełni na przykład niedrogi Art Tube, o którym niedawno pisałem. Taki sprzęt przyda się też, gdy wejście karty dźwiękowej jest zbyt ciche, albo (oraz) ma niedopasowaną impedancję, czego możecie się spodziewać po wejściach typu jack (z natury są to wejścia liniowe). Z kolei jeżeli masz dobry interface z wejściem mikrofonowym XLR, to w celu nagrywania wokali, nie ma powodu by kupować preamp. Tak samo raczej nie będzie nam potrzebny mikser (choć krąży do dziś taki stereotyp).Co jest lepsze, pojemnościowy czy dynamiczny?
Wydaje się, że do studyjnych wokali wybiera się mikrofony pojemnościowe, ale słyszę czasem, że mocno wracają do mody mikrofony dynamiczne. Chodzi o to, że mają zrównoważony charakter, łatwo osiągnąć tłuste brzmienie i jest małe prawdopodobieństwo, że trzeba będzie czyścić wokale de-esser'em. Poza tym wszelkiego rodzaju krzyki, growle i screamy potrafią źle brzmieć na pojemnościówkach, mikrofon dynamiczny pozostaje tu najbardziej bezpieczną opcją. Kwestia ceny wygląda mniej więcej tak: za 700zł można mieć drogi mikrofon dynamiczny, albo tani pojemnościowy. Naprawdę warto zastanowić się.
Są różne ciekawe kompromisy, np. Rode M3. Należy do kategorii mikrofonów pojemnościowych, ale ma małą membranę (SDC - small diaphragm condenser), właściwie jest to mikrofon elektretowy. Wyróżnia się przyjemnym brzmieniem z raczej łagodną górą, dzięki czemu można nie tylko precyzyjnie nagrać "czyste" wokale, ale też growle i scream'y bez nieprzyjemnej szorstkości (oraz oczywiście jak sugeruje producent - ładną gitarę akustyczną!). Oczywiście nie ma tak oszałamiającej góry jak porządny mikrofon wielkomembranowy, ani też bas nie schodzi tak nisko - ale jest to po prostu fajny, niedrogi mikrofon wart każdej złotówki. Bardzo lubię swój i zdarza mi się używać go nawet czasem do pary stereo z mikrofonem wielkomembranowym - bez problemu. Mikrofon jest na baterię, co oznacza częściowe rozwiązanie problemu zasilania phantom. (najlepiej mieć wbudowany w interface, mimo że bateria długo trzyma)
Pomieszczenie
Nie wiem czemu, przyszło nam żyć w czasach przeinżynierowanej gadki na temat pomieszczenia, w którym nagrywa się muzykę. Nie ma sensu wynikać czy Twoja "sypialnia" podbija 300hz albo cośtam, po prostu rób utwory! Niektóre popularne nagrania mają swoje okropne podbicia i nikomu to nie przeszkadza. Te podbicia wykraczają wielokrotnie ponad to, ile jest w stanie zniekształcić mój zwykły, niezaadaptowany akustycznie pokój w kamienicy. Poza tym, miksując decydujesz o bardzo wielu rzeczach, szczególnie w sensie spektrum częstotliwości. Jedynie pozbądź się nieciekawych odbić, czyli tych, które słychać na ucho - one pozbawiają brzmienie klarowności i psują efekt pracy z kompresorem, tak bardzo potrzebnym do wokali.
Otóż to, jeżeli pokój brzmi dobrze, to jest dobrze.
Wystarczy klasnąć w dłonie, pograć na gitarze, pośpiewać cicho i głośno i już mamy dobrą wstępną wiedzę o pokoju. Każdy pokój pozostawia po sobie pewien trop w nagraniu, wystarczy żeby miał on swoje miejsce w miksie, pasował i nie miał żadnych znacznych wad. Jeżeli zajmujesz się muzyką od dłuższego czasu, łatwo usłyszysz czy są np. jakieś nieciekawe odbicia, co dość często zdarza się. Prawdopodobnie będą występować tylko przy niektórych dźwiękach, np. bardzo głośne szybkie nuty wokalu, albo uderzenie w bęben. Przy długich dźwiękach z małym atakiem może nie słychać pogłosu - ale on cały czas tam jest i przekłada się na ogólnopojęte spłaszczenie brzmienia. Na pewno każdy pokój skorzysta z odrobiny wytłumienia. Należy podkreślić, że wytłumienie to ma na celu wyłącznie pozbawienie pokoju nadmiernego reverbu, aby dźwięk był szybszy i bardziej soczysty - te rady nie przydadzą się w celu np. odizolowania studia akustycznie od reszty mieszkania! (tam sięgamy po znacznie cięższy, już budowlany arsenał środków typu pokój z "pływającą podłogą", podwójne ściany itd.)
Skup się na wszelkiego rodzaju równoległych gołych ścianach oraz na rogach pokoju, tam się dzieje najwięcej złego. Podwieszany sufit z płyt gipsowych oraz ścianki działowe mające wewnątrz wełnę mineralną są naszymi przyjaciółmi, a ich konstrukcja w sporym stopniu przypomina to, co moglibyśmy zrobić w profesjonalnym studio nagraniowym, mając normalny budżet. Jeżeli masz w pokoju ciężkie ściany z betonu lub cegły, od razu uznaj je za podejrzane i zajmij się nimi w pierwszej kolejności.
Czym wytłumić pokój?
Nie polecam popularnych wytłoczek od jajek, moim zdaniem są po prostu zbyt cienkie. Żeby zaabsorbować nie tylko najwyższe częstotliwości, ale też trochę basu, potrzebujesz przedmiotów mających jakąś masę oraz objętość. Dywany i kotary należą do pomysłów średnich i dyskusyjnych, ale warto postawić sobie półkę z książkami. Myślę że większość "sypialni" uda się doprowadzić do bardzo przyzwoitego stanu akustycznego umieszczając oprócz podstawowych mebli, przykładowo dwa duże i grube materace w rogach pomieszczenia. Dla szczególnie dobrych efektów można materac powiesić przy suficie, tam nie stoją żadne meble więc wytłumienie jest wyjątkowo mile widziane + nie zabiera przestrzeni użytkowej.Skup się na wszelkiego rodzaju równoległych gołych ścianach oraz na rogach pokoju, tam się dzieje najwięcej złego. Podwieszany sufit z płyt gipsowych oraz ścianki działowe mające wewnątrz wełnę mineralną są naszymi przyjaciółmi, a ich konstrukcja w sporym stopniu przypomina to, co moglibyśmy zrobić w profesjonalnym studio nagraniowym, mając normalny budżet. Jeżeli masz w pokoju ciężkie ściany z betonu lub cegły, od razu uznaj je za podejrzane i zajmij się nimi w pierwszej kolejności.
Ustawianie mikrofonu w pomieszczeniu
Statyw mikrofonowy stawiamy w miejscu gdzie pokój "brzmi" najlepiej. Raczej nie będzie to ani środek pokoju, gdzie prawdopodobnie brakuje basu, ani też róg pokoju - gdzie jest basu zbyt dużo. Jeżeli występują jakieś szumy tła, najlepiej wyeliminować je, korzystając z charakterystyki mikrofonu - najczęściej w wypadku kardioidy będzie to tak wyglądać, że śpiewamy prosto do mikrofonu, a przed nami czyli za mikrofonem jest jakieś źródło hałasów.
Mikrofon dynamiczny
Śpiewa się do niego zwykle jak najbliżej jest to możliwe - tutaj popfilter jest naprawdę sporą pomocą, chodzi o odpowiednią prezencję. Ważne jest odpowiednie kontrolowanie efektu zbliżeniowego (proximity effect), ponieważ potrafi on nieodwracalnie zniszczyć ścieżkę. Efekt ten wynika stąd, że mikrofon mocniej zbliżony do źródła dźwięku będzie dawał większe podbicie basu. Pozostaje kwestią gustu, w jakim stopniu chcesz go wykorzystać, ale do muzyki rockowej, na dobry start możesz odsunięcie wokalisty od mikrofonu na około 10-15cm, dzieląc tą przestrzeń na pół filtrem głosek wybuchowych. Ogólnie trzeba bardzo uważać na głoski wybuchowe - walka z nimi jest raczej ciężka, zwykle najszybciej zaśpiewać wokale od nowa, zamiast edytować, jeśli ma być profesjonalnie. Mikrofon dynamiczny na pewno wygeneruje w tracku wokalnym dużo niepotrzebnego basu, który trzeba będzie uciąć na samym początku miksu. Prawdopodobnie braknie wysokiej "drogo brzmiącej" góry, którą możemy odzyskać za pomocą np. equalizera. Na ilustracji powyżej Abbey Road Brilliance Pack, jedno z narzędzi, które może przydać się do tej roboty (dostępny trial).

Mikrofon pojemnościowy
Rządzi się trochę innymi prawami. Tutaj zwykle nie brakuje prezencji. Są takie przypadki, że trzeba od mikrofonu odsunąć się na znacznie więcej, niż pół metra - bo tylko tak brzmienie nie będzie zbyt szorstkie, co dotyczy szczególnie głośnych wokali. Przy delikatniejszym śpiewaniu nie zaszkodzi zbliżanie się do mikrofonu na bardzo niewielką odległość, żeby skorzystać z dobrodziejstwa efektu zbliżeniowego - radiowy głos itd. ;) Przy mikrofonie pojemnościowym szczególnie uważamy na głoski syczące. W przyzwoitym stopniu można je usunąć za pomocą de-esser'a, jednakże lepiej nagrać coś od razu dobrego, zamiast to ratować w miksie.
De-esser to pewien specyficzny rodzaj filtra, który najprościej mówiąc usuwa wysokie tony z nagrania, tylko w tych momentach, gdzie wykrywa ich nadmiar. W założeniach nagranie ogólnie ma być nienaruszone, ale wszędzie tam, gdzie pojawia się nieprzyjemny syczący dźwięk, filtr wycina nadmiarową górę. Polecam Spitfish - jest darmowy, prosty oraz wspaniały. http://www.digitalfishphones.com/
Im bliżej mikrofonu jesteś, tym mocniej zmienia się efekt zbliżeniowy, a chyba nikt nie stoi do końca nieruchomo przy mikrofonie. Mam na myśli to, że nie warto nagrywać głosu z 4cm, bo jeżeli choć trochę nieświadomie przemieścisz się, to znacząco zmienisz brzmienie i właściwe zepsujesz sobie nagranie (trzeba by było użyć equalizera z automatyką, uwierzcie na słowo że nie chcecie tego robić!) Natomiast jeżeli odejdziesz na np. 14cm, to nie ma powodu by bać się małej zmiany odległości - 1cm nie gra aż takiej roli.
Miks słuchawkowy i współpraca z wokalistą
Przy nagrywaniu warto skupić się na stanie psychicznym wokalisty. Musi czuć się świetnie, żeby dobrze zabrzmieć. Wszelkiego rodzaju krytyka czy bycie niemiłym - absolutnie odpada. Obowiązkowo w studio trzeba mieć wodę niegazowaną.
Wokalista potrzebuje odpowiednio przygotowanego miksu słuchawkowego. Najlepiej, żeby sam decydował, co w nim będzie i jak głośno. Niepotrzebne instrumenty można wyciszyć, uważamy na np. nadmiar basu. Czasem warto wyłączyć gitary rytmiczne i zostawić bas i perkusję - sprawdź co działa najlepiej. Jeżeli rytmu nie słychać - włącz metronom. Jeżeli rytm słychać precyzyjnie - koniecznie wyłącz metronom. W nagrywaniu dobrych wokali może pomóc ... umieszczenie w miksie słuchawkowym wcześniej nagranych "na brudno" wokali. (psychika!) Obowiązkowo dobierz głośność słuchawek do potrzeb wokalisty. Nieważne czy będą za głośno, czy za cicho - wokalista raczej nie zaśpiewa czysto.
Bardzo pomocną częścią miksu słuchawkowego jest odsłuch z mikrofonu w czasie rzeczywistym, ale z efektami ładowanymi w DAW - polecam do tego mocny kompresor + reverb. Takie zestawienie sprawia, że wokalista śpiewa lepiej. Sprawdź co się stanie, gdy odwrócisz fazę tego odsłuchu na żywo - jeżeli dźwięk w słuchawkach fazowo nie pasuje do śpiewu wokalisty, może się śpiewać niezbyt przyjemnie.
W każdym razie wokal warto dogrywać do świetnie brzmiącego, wstępnie zmiksowanego nagrania, ponieważ podekscytowany wokalista zaśpiewa najlepiej jak potrafi!
Podczas nagrywania nie warto stresować się np. koniecznością wykonania całego utworu dobrze za jednym podejściem, w razie potrzeby na pomoc przychodzą mechanizmy wbudowane w Reapera (oraz inne DAW) takie jak praca z take'ami (podejściami) - comping. Jeśli masz ten komfort psychiczny, że nagranie będzie można poprawić, masz o wiele większe szanse, że zdołasz zaśpiewasz tak dobrze, że nie trzeba będzie tego wcale poprawiać. :)
Życzę wszystkim sukcesów z nagrywaniem wokali, a w krótce będzie coś o ich miksowaniu.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz